Anis Ben Amer: Białe certyfikaty – czyli o tym, że początki bywają trudne

Białe certyfikaty – czyli o tym, że początki bywają trudne

Rys: http://www.flickr.com/photos/horiavarlan/

Rys: http://www.flickr.com/photos/horiavarlan/

Autor: Anis Ben Amer

Towarowa Giełda Energii poinformowała o podjęciu decyzji o wprowadzeniu do obrotu Praw Majątkowych wynikających ze świadectw efektywności energetycznej. Obrót prawami majątkowymi wynikającymi z białych certyfikatów rozpocznie się 4 listopada 2013 r. Na razie podmioty zobowiązane raczej nie będą mogły przebierać w ofertach, bowiem liczba wydanych certyfikatów okazała się być znacznie poniżej oczekiwań.

W  rozstrzygniętym przez Prezesa URE w dniu 13 września br. przetargu na wybór przedsięwzięć służących poprawie efektywności energetycznej wybrano oferty opiewające na ok. 20 700 toe, co stanowi niecałe 4 % wobec pierwotnie przewidzianych do wydania świadectw efektywności energetycznej (550 000 toe).

Decyzja TGE była pochodną długo oczekiwanego rozstrzygnięcia przetargu na wybór przedsięwzięć służących poprawie efektywności energetycznej. Przetarg, ogłoszony przez Prezesa URE 31 grudnia 2012 r., miał na celu wybór inwestycji proefektywnościowych, za które wnioskujący mogą otrzymać świadectwa efektywności energetycznej, czyli tzw. białe certyfikaty. Białe certyfikaty stanowią swego rodzaju potwierdzenie, że dana inwestycja spowodowała określone oszczędności w zużyciu energii. Może je otrzymać podmiot, który daną inwestycje zrealizował, albo też obecnie realizuje, bądź zaplanował do realizacji (a także podmiot przez niego upoważniony), przy spełnieniu wymagań określonych w ustawie o efektywności energetycznej z dnia 15 kwietnia 2011 r. oraz rozporządzeniach wykonawczych. Wspomniane wymagania dotyczą m.in. minimalnej wysokości średniorocznej oszczędności energii, zasad prawidłowego sporządzenia audytu efektywności energetycznej, zakresu przedsięwzięć, które mogą zostać uznane za przedsięwzięcia służące poprawie efektywności energetycznej. Dla przykładu, może być to kompleksowa wymiana oświetlenia w  zakładzie przemysłowym na bardziej energooszczędne, czy też modernizacja lub wymiana maszyn. Aby móc otrzymać certyfikat efektywności energetycznej, wydawany na wniosek zainteresowanego podmiotu przez Prezesa URE, dane przedsięwzięcie musi zostać wybrane w przetargu organizowanym przez ten organ przynajmniej raz w roku. W przetargu decydującym czynnikiem jest tzw. efekt energetyczny (ω), który oblicza się dzieląc ilość energii które dane przedsięwzięcie średniorocznie generuje, przez wartość świadectwa energetycznego o jaką dany podmiot się ubiega. Przykładowo, jeśli dany projekt generuje średniorocznie 50 toe oszczędności, a podmiot ubiega się o biały certyfikat w wysokości 25 toe, to efekt energetyczny wynosi 2. Im większy efekt energetyczny, tym większa szansa na wygranie w przetargu. Białe certyfikaty przyznawane były bowiem w kolejności od oferty z najwyższą wartością efektu energetycznego, kończąc na ofercie, która była co najmniej równa połowie średniej zadeklarowanej w przetargu wartości efektu energetycznego, aż do wyczerpania przewidzianej do wydania puli certyfikatów.

Jakie korzyści dla podmiotu wiążą się z otrzymaniem białego certyfikatu? Przede wszystkim finansowe. W razie wygrania w przetargu, na jego wniosek Prezes URE wydaje świadectwo efektywności energetycznej. Następnie podmiot, który otrzymał biały certyfikat może go zarejestrować na Rynku Praw Majątkowych prowadzonym w ramach Towarowej Giełdzie Energii, po czym staje się on prawem zbywalnym – towarem giełdowym, który dany podmiot może zbyć na giełdzie i otrzymać z tego tytułu środki pieniężne. Ustawa o efektywności energetycznej nakłada na pewne grupy podmiotów (przede wszystkim na sprzedawców energii elektrycznej, gazu i ciepła) obowiązek nabywania białych certyfikatów na giełdzie i przedstawiania ich, w określonej ilości, do umorzenia przez Prezesa URE. Alternatywą dla tego obowiązku jest płacenie opłat zastępczych do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. System białych certyfikatów ma pełnić rolę systemu wsparcia działań na rzecz efektywności energetycznej w Polsce, analogicznego do stworzonego wcześniej systemu wsparcia energetyki odnawialnej (tzw. zielone certyfikaty).

System białych certyfikatów w Polsce został wprowadzony ustawą z dnia 15 kwietnia 2011 r. o efektywności energetycznej, która została uchwalona w celu implementacji dyrektywy 2006/32/WE w sprawie efektywności końcowego wykorzystania energii elektrycznej i usług energetycznych oraz uchylającą dyrektywę Rady 93/76/EWG. Białe certyfikaty miały służyć jako jeden ze środków służących wypełnieniu unijnych celów w zakresie efektywności energetycznej (9 % do 2016 r. i 20 % do 2020 r.). Plany, związane z wprowadzeniem białych certyfikatów w Polsce są ambitne – do 2016 r. mają wygenerować 2,2 Mtoe oszczędności energii. W odniesieniu do pierwszego przetargu (o którym mowa w powyżej), zakładano przyznanie certyfikatów o wartości 550 000 toe, z czego 80 % miała trafić do przedsięwzięć u odbiorców końcowych, 10 % dla przedsięwzięć służących zwiększeniu oszczędności energii przez urządzenia potrzeb własnych, oraz kolejne 10 % do przedsięwzięć służących zmniejszeniu strat energii elektrycznej, ciepła lub gazu ziemnego w przesyle lub dystrybucji. Jak się jednak okazało, faktyczna ilość wybranych w przetargu ofert okazało się znacznie mniejsza niż się spodziewano.

W opublikowanym 13 września br. przetargu, zgłoszono 212 ofert, z czego skutecznie 209 z nich. W  przetargu zostały ostatecznie wybrane 102 oferty przetargowe, opiewające na ok. 20 700 toe, co stanowi niecałe 4% wobec przewidzianych do wydania świadectw efektywności energetycznej (550 000 toe). W odniesieniu do poszczególnych grup przedsięwzięć przekładało się to na następujące wielkości: u odbiorców końcowych wybrano 42 oferty (ok. 13 183 toe wobec 440 000 toe przewidzianych, czyli ok. 3 %), z zakresu przedsięwzięć dotyczących urządzeń potrzeb własnych wybrano 19 ofert (ok. 3 780 toe wobec 55 000 toe przewidzianych, czyli ok. 7 %), zaś w odniesieniu do przedsięwzięć służących zmniejszeniu strat energii elektrycznej, ciepła lub gazu ziemnego w przesyle lub dystrybucji wybrano 41 ofert (ok. 3 753 toe wobec 55 000 toe przewidzianych, czyli ok. 7 %).

Wyniki rozstrzygniętego przetargu można uznać za spore zaskoczenie. Zainteresowanie wzięciem udziału w przetargu na wybór przedsięwzięć służących poprawie efektywności energetycznej, a także wartość oszczędności energii wyrażonej w wybranych w przetargu ofertach, okazały się znacznie mniejsze, niż się spodziewano, co przyznają także sami przedstawiciele Urzędu Regulacji Energetyki. Co więcej, pomimo i tak dość niskiej liczby projektów zgłoszonych do przetargu, około połowa z nich zostało odrzucona z powodu nieprawidłowo wypełnionych deklaracji przetargowych bądź też kart audytu. Jako najczęściej pojawiające się błędy formalne URE wymienia błędy rachunkowe, niespójność danych zawartych w deklaracjach przetargowych, a w pozostałych dokumentach składających się na ofertę przetargową – brak danych wymaganych przepisami prawa. W związku z tak dużą ilością błędów w zgłoszonych ofertach, Ministerstwo Gospodarki zwróciło się do Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki o udzielenie wyjaśnień dotyczących zaistniałej sytuacji.

Próbując znaleźć odpowiedź na pytanie o przyczyny niezbyt satysfakcjonujących, delikatnie rzecz ujmując, wyników przetargu, wymienić można: wydanie aktów wykonawczych do ustawy o efektywności energetycznej z opóźnieniem (przykładowo: obwieszczenie Ministra Gospodarki z  dnia 21 grudnia w sprawie szczegółowego wykazu przedsięwzięć służących poprawie efektywności energetycznej zostało ogłoszone dopiero 11 stycznia 2013 r.), przez co inwestorzy pozostawali w  długim czasie w stanie niepewności, krótki horyzont obowiązywania (do 2016 r.). Poza tym, był to dopiero pierwszy przetarg, a zatem inwestorzy mogli podchodzić do systemu z pewną rezerwą. Wystartowanie systemu ze znacznym poślizgiem, późne wydanie rozporządzeń wykonawczych i  wreszcie, dość krótki okres na złożenie ofert (do 30 stycznia 2013 r.) wygenerował znaczny pośpiech u inwestorów w przygotowaniu audytów energetycznych i  deklaracji przetargowych. Być może właśnie w tym pośpiechu, na który nałożyły się dodatkowo pewne wątpliwości związane z interpretacją przepisów, należy się doszukiwać przyczyn tak dużej ilości błędów rachunkowych w zgłoszonych do przetargu deklaracjach oraz audytach.

Ustawa o efektywności energetycznej daje możliwość ogłoszenia przez Prezesa URE kolejnych przetargów w danym roku, zwłaszcza jeśli liczba świadectw efektywności energetycznej, które mogą być przedstawione do umorzenia, nie zapewnia realizacji krajowego celu w zakresie oszczędnego gospodarowania energią. Zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli URE, w czwartym kwartale br. należy się spodziewać następnego przetargu na wybór przedsięwzięć służących poprawie efektywności energetycznej. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że następny przetarg przyniesie bardziej obiecujące wyniki. W przeciwnym razie, obrót białymi certyfikatami na TGE będzie posiadał dość marginalne znaczenie, gdyż podmioty zobowiązane, wobec małej ilości certyfikatów na rynku, będą spełniać swoje obowiązki w głównej mierze poprzez opłaty zastępcze, płacone na rzecz NFOŚiGW. Wciąż otwartym pozostaje pytanie o spełnienie celu 9 % oszczędności energii finalnej w odniesieniu do średniego zużycia w latach 2001-2005 do roku 2016, wynikającego z dyrektywy 2006/32. Tymczasem na horyzoncie widnieje kolejny cel: 20 % (wynikający z Planu na rzecz efektywności energetycznej – będącego elementem unijnej strategii „Europa 2020”). Natomiast w październiku zeszłego roku uchwalono kolejną dyrektywę dotyczącą efektywności energetycznej (dyrektywa 2012/27), która nakłada cele dotyczące pozyskiwania każdego roku nowych oszczędności energii przez podmioty zobowiązane, począwszy od 1 stycznia 2014 r. Termin transpozycji dyrektywy upływa 5 czerwca 2014 r. Jak więc widać, kolejne wyzwania związane z celami dotyczące efektywności energetycznej dopiero przed nami.

Artykuł został opublikowany na stronie cire.pl.

Możliwość komentowania jest wyłączona.